Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Powoli, ale jakoś


Powoli, ale jakoś

Kiedy już dotarłam do swojego pokoju, przypomniał mi się jeszcze jeden fakt. Miała mpsa!!!! Co się teraz z nim dzieje?? Czy ma co jeść?? Muszę szybko lecieć do domu i wziąć go tutaj. Przecież to mały piesek - Jorek. Szybko zeszłam na dół i podbiegłam do Esme.
-Esme jest taki jeden problem? -zaczęłam.
-Tak, kochanie?? - zapytała.
-Ja mam psa, a nie chcę żeby mu się coś stało.
-A gdzie on teraz jest??
-W moim domu.
-Obawiam się, że to nie jest zbyt dobry pomysł, żeby tam wracać...... -zaczęła. Pomyślałam, że gdybym mogła kontrolować jej decyzje, to by się zgodziła. Ale zaraz.... Zawsze gdy czegoś chciałam to się spełniało. Może warto spróbować? Zaczęłam sobie wyobrażać Edwarda tańczącego 'Kaczuszki', i po chwili usłyszałam głośny śmiech Emmetta. On naprawdę zaczął tańczyć. Jest! Udało się!mam moc! Z rozmyślań wyrwał mnie zduszony głos Eda.
- Przestań!
-Powiedz Proszę!! - bawiłam się jak małe dziecko.
-Pppreoszę. - wydukał.
-Dobrze -skończyłam wyobrażać sobie 'Kaczuszki'.
-Ho, ho ho! - powiedział Em - No chyba się z tobą zaprzyjaźnię.
-Boisz się mnie? - zapytałam.
-Nie - powiedział pewnym głosem.
-Założę się, że nie będziesz się mógł oprzeć mojej mocy.
-Akurat, oprę się.
-To co, zakładamy się??
-Dawaj.
-O co?
-O mój samochód.
-Ale ja nie mam samochodu.
-no to jak dostaniesz to mi go oddasz.
-Spoko.
-Zaczynamy?
-Zaczynamy! - krzyknęłam. Cała rodzina się na nas patrzyła. Myślałam intensywnie co by tu wymyślić. Wreszcie zdecydowałam się. Emmett szybko wbiegł na górę, ubrał się w najlepszą suknię Rose i zaczął śpiewać.
- Ave Maria... -cały dom aż huczał od śmiechów i donośnego głosu Em.
-No i po co było się zakładać?? Teraz mam samochód.
-Jak przestaniesz nade mną panować, to cię zabiję - powiedział Emmett, jakby był człowiekiem, to by się zaczerwienił.
- No to ja już lepiej będę uciekała -zaśmiałam się. I w tym momencie Emmett przestał śpiewać i szybko zerwał z siebie suknię Rose.
-Em, odkupujesz mi ją. -powiedziała Rosalie, która była trochę zła,jednak najbardziej chciało jej się śmiać.
-Spoko, tylko najpierw muszę rozprawić się z tym małym pasożytem. - ojojoj tonie było dobre posunięcie. Słyszałam jak Carlisle mówi, że młode wampiry mają więcej siły niż dorosłe, a ja do tego w moim pierwszym życiu byłam mistrzynią stanu w karate.
Emmett, myśląc, że go nie widzę skoczył w moją stronę, ale zamiast uderzyć mnie, wyleciał przez okno. Teraz to Edward się śmiał.
-I co jeszcze masz ochotę się ze mną bić? - zapytałam.
-To twoja wina, kontrolujesz moje ruchy.
-Wcale nie, jest po prostu szybka - w mojej obronie stanął Ed.
-No dalej, chodź tutaj - powiedział zawadiackim tonem Emmett.
-Idę - tym razem ja skoczyłam, ale trafiła w wymierzony cel, czyli w brzuch Em'a.
-Nadal się chcesz bić?- zapytałam ponownie.
-Będę się bił, aż nie skończę.
-To była bardzo inteligentna odpowiedź - zaśmiałam się, zawtórowali mi wszyscy Cullenowie. Potem złapałam go w pół i rzuciłam o drzewo.
-Ała - powiedział. Traktowałam to jako zakończenie walki, więc zwróciłam się w stronę domu. Byłam jednak czujna. I miałam rację. PO chwili usłyszałam szelest i obróciłam się szybko robiąc blok. Emmett odbił się tylko od mojego ramienia i poleciał gdzieś w krzaki.
-Rose, musisz mi pomóc. Pokarz mi który to samochód Emmetta. - powiedziałam spokojnym tonem.
-Dobrze, ale wątpię, żebym ci była potrzebna. ego samochód jest taki duży jak on i ma do tego wygrawerowane litery E.C..
-Spoko. Ale jednak wolałabym, żebyś zemną poszła. - chciałam się dowiedzieć czegoś o niej i o jej historii. Kiedy już doszłyśmy do garażu od razu rozpoznałam auto Emmetta.
-Tak, chciałam się o tobie dowiedzieć czegoś więcej. Na przykład jak poznałaś się z emmettem?
-ach to byłą krwawa historia.
-chyba go nie chciałaś zabić - zapytałam niepewnie.
- Nie, nie po prostu natrafiłam na niego w lesie, był cały zakrwawiony,przypominał mi pewnego chłopca. Nie dlatego, że był zakrwawiony, tylko dlatego,że miał dołeczki na policzkach i śliczne loki. Był ranny. Próbował walczyć z niedźwiedziem niestety nie udało mu się to. Niosłam go na własnych ramionach do Carlisla i poprosiłam , żeby zmienił Emmetta w wampira. tak to było.
- Aha. -nie wiedziałam co powiedzieć - a kogo ci przypominał?
-Synka mojej koleżanki Very. Też marzyłam, żeby mieć synka. On był taki piękny- na twarzy Rose pojawił się smutek. Była tak piękna, że nawet, gdy była smutna wyglądała nieziemsko.
--A ty nie miałaś przedtem jakiegoś chłopaka, czy kogoś??
-Ah...Był taki jeden. Royce King. Tak z pewnością był przystojny.Zakochałam się w nim, a on we mnie. Miało być tak pięknie. Byliśmy zaręczeni. Lecz pewnego wieczora - wracałam wtedy od Very- zaczepił mnie pijany Royce ze swoimi kolegami. Chciał się mną pochwalić. Rozebrał mnie do bielizny i pobił. Wyrwał mi też sporo włosów, bo kapelusz przyczepiony miałam szpilkami.Później zostawił mnie na chodniku. Myślałam, że jestem w piekle, ze umarłam.Ale później Carlisle zabrał mnie na ręce i wziął do domu. Słyszałam jak Edward niechętnie się o mnie wypowiada. Ja też go nie lubiłam. W ogóle całej tej rodziny nie lubiłam. Musisz wiedzieć, ze byłam bardzo samolubna i narcyzowata.Tylko oni byli równie piękni, lub nawet piękniejsi, ode mnie. No i tak to było.
- Straszne tyle musiałaś w życiu przeżyć.
-No właśnie, ale ty przeżyłaś tyle samo, jak nie więcej niż ja. Chciałam cię o coś zapytać.
-Wal śmiało.
-Jeśli twoja mama... Odeszła, to co z twoim tatą??
-Jego też zabili. Był handlarzem narkotyków. Nie zawsze. Zaczął sprzedawać prochy, odkąd padł w długi. No a potem zabił go gang u którego miał jeszcze większe długi, to znaczy, że zabił ich człowieka. Nie tęsknię za nim.Nawet jak był rzeźnikiem - bo najpierw nim był - i tak w domu go nie było.Wychowywała mnie mama.
-Szkoda.
-Że umarł?
-No ogólnie, że miałaś takiego beznadziejnego ojca.
-Może.... Ale za to miałam wspaniałą mamę.
- To co, wracamy? - zapytała.
-Tak, mam ochotę na małe polowanie, a ty?
-Ja też.
-No to... Kto pierwszy do strumyka? - zapytałam sie.
-Dobra, choć i tak będziesz pierwsza. Wyprzedzisz staruszkę - zaśmiała się Rose.

zmierzch-twilight 26/02/2010 20:03:41 [Powrót] Komentuj









[8840] ||Strona Główna
[0] ||
Ksiega Gości
[Dodaj do Księgi] || []


Dodaj do Ulubionych


Archiwum

2010
Marzec
Luty



Ulubieni



Linki



zmierzch-twilight
Inny punkt widzenia serii Twilight



Szablon wykonała Kim
Obrazek z servisu DeviantArt
Nie Kopiuj! 
Szablon przygotowany dla Blog4u.pl